A. Cole & C. Bunch        Sten

    . 15 .    

    Thoresen brnął przez wymówki i usprawiedliwienia szefa bezpieczeństwa. Im dłużej patrzył na jego obraz w wideofonie, tym bardziej miał ochotę rozwalić jego gorliwą gębę. "Nie zrobiono żadnej poważniejszej szkody", powiedział ten dureń. I skąd on to wiedział?

    Thoresen nie dbał wcale o zniszczenia w swojej kwaterze ani o poszarpane ciała strażników. Ale co z Projektem Bravo? Schował akta z powrotem. Byłby głupcem, gdyby nie pomyślał, że ktoś widział wystarczająco wiele z zawartości teczki, aby móc stworzyć zagrożenie.

    Thoresen podniósł gwałtownie głowę, gdy wyłowił coś z potoku wymowy, jakim zalewał go szef bezpieczeństwa.

    - Co pan powiedział?

    - Znaleźliśmy ciała trzynastu Buntowników i przeprowadziliśmy ich pełną identyfikację.

    - Nie to. Potem.

    - Aaa, jedno, może dwoje z nich uciekło. No tak. Miał prawo się bać.

    - Kim oni byli?

    - No cóż, sir - powiedział szef - zbadaliśmy włosy, odnalezione w pana kwaterze. Na podstawie komputerowej projekcji chromosomowej ustalono, że ten człowiek to zapewne...

    - Sam zobaczę - warknął Baron.

    Komputerowy obraz budował się na ekranie powoli, tak, jak na podstawie analizy chromosomów komórka po komórce odtworzono obraz człowieka. W końcu powstała całkowita, trójwymiarowa figura. Thoresen uważnie przyglądał się obrazowi, potem potrząsnął głową. Nie rozpoznawał podejrzanego.

    - Kto to jest?

    - Mig o nazwisku Karl Sten, sir. Uznano go za zaginionego w tym wybuchu w Sekcji Zewnętrznej jakiś czas...

    - To znaczy, że człowiek odpowiedzialny za cały ten zamęt, żyje? Jak on to zrobił... no, nieważne. To wszystko.

    - Ale, sir, mam jeszcze infor...

    - Sam przeczytam ten raport. To wszystko!

    Baron przewinął raport, będący właściwie życiorysem Stena. Nie zabrało mu to wiele czasu. Nie było tego dużo, jeśli odrzucić cały śmietnik bełkotu prawników i psychologów.

    Nagle znalazł powiązanie. Projekt Bravo. Sten został osierocony po wybuchu w Obszarze Rekreacyjnym 26. Dzielnica wróciła, aby go prześladować.

    Wcisnął odpowiedni guzik na konsoli i na ekran wpłynęła zaniepokojona twarz szefa bezpieczeństwa.

    - Chcę, aby natychmiast odnaleziono tego człowieka. Chcę, aby wszyscy nad tym pracowali.

    - A - a - a - le, obawiam się, że to niemożliwe, sir.

    - Dlaczego? - wrzasnął Thoresen.

    - No cóż, my... odnaleźliśmy go. Jest na statku Imperium, w okolicach...

    Thoresen wyłączył go. To niemożliwe. Jak.. ? Potem zebrał myśli na nowo.

    Znajdzie tego Stena.

    Parę chwil później Baron mówił coś cicho do małego, szarego człowieka na małym, szarym świecie. Polowanie na Stena zaczęło się.

następny